Po korytarzu rozniósł się głuchy, głośny dźwięk dzwonka, mimo tego Łucja jeszcze nie spała, siedziała na łóżku niecierpliwiąc się nadchodzących wydarzeń dnia. Po śniadaniu miała się dowiedzieć jakie zadania będzie wykonywać, bała się że bez wykształceń nie da rady, choć żadna z dziewcząt przedtem się nie uczyła. Była jedyną z nowych Natchnionych, która potrafiła czytać i pisać, więc w myślach szczerze życzyła im powodzenia. Po chwili ktoś głośno zapukał do jej drzwi i nie czekając na odpowiedź do pokoju wparował Mark.
ŚNIADANIE - powiedział, a po chwili namysłu dodał - Łucjo....
uśmiechnął się życzliwie i szybkim krokiem wyszedł z pokoju dziewczyny.
W jadalni byli już prawie wszyscy, Łucja usiadła na samym końcu koło dziewczyny której imienia nie pamiętała. Uśmiechnęła się i usiadła do stołu, ale tamta nawet na nią nie spojrzała, tak bardzo zajęła się rozmową z inną dziewczyną.
Po chwili usiadł koło niej Mark, spojrzał na nią szybko i zaczął jeść wszystko co podsunęło mu się pod ręce.
Radzie ci jeść, następny posiłek wieczorem - powiedział przerywając na chwilę jedzenie.
Dziewczyna zaczęła jeść, przerywając ciszę co jakiś czas, na wymianę zdań z jej Najstarszym.
Po śniadaniu wszystkie dziewczyny z jej wioski udały się wraz z Markiem pod jego pokój aby dowiedzieć się gdzie zostały przydzielone i jaki będzie ich harmonogram dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz